Arabowie

Dowcipy o Arabach

Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna) i Żyd (od przejścia). Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął kołnierzyk, zdjął buty. Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich wstaje i mówi:
- Idę po Colę.
Żyd na to:
- Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi. Po kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
- Idę po Colę.
Żyd jak poprzednio:
- Ja pójdę.
I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi. Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego buta, skrzywił się i mówi:
- Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to szczanie do Coli...

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Żona do męża przeglądając wyciągi z konta:
- Nie rozumiem dlaczego miesiąc w miesiąc przesyłasz 500 zł jakiemuś cholernemu Arabowi o nazwisku Menty a imieniu Ali?

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Sułtan nachyla się do najbliżej niego siedzącej żony i szepcze czule na ucho:
- Jesteś słońcem mojego życia. Kocham cię. Podaj dalej.

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Polska delegacja rządowa pojechała do Maroka. Pod koniec wizyty odbyła się uroczysta kolacja. Podczas toastów jeden z marokańskich ministrów wstał i oświadczył, że studiował w Polsce, kocha ten kraj i chciałby wznieść tradycyjny polski toast, jaki pamięta z czasów studenckich, po czym uroczyście wygłosił:
- Ribka lubi płiwać. Pij, pierdolony Beduinie!

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
- Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Obóz szkolenia terrorystów samobójców ukryty gdzieś wysoko w górach:
- Patrzcie uważnie, bo pokażę to tylko jeden raz!

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Autonomia Palestyńska, godzina 4 na ranem, dzwoni telefon:
- Halo, Abdul?
- Taaa... a co sie dzieje... jest środek nocy...
- Mówi Ariel. Wstawaj, prędziutko, zaraz do ciebie przyjadę... spychaczem.

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Jedzie Arab na wielbłądzie, a za nim, jak nakazuje tradycja i prawo, kilka żon na piechotę dźwiga cały bagaż. Wtem napotyka innego, o zgrozo, puścił żony przed sobą, a sam z tyłu dźwiga cały dobytek na wielbłądzie. Pierwszy Arab wydziera się z oburzeniem:
- Słońce Ci na mózg zaszkodziło?! Łamiesz nasze prawa! Plujesz na świętą tradycję!
Na co drugi:
- Spokojnie, poczekaj aż trafimy na pole minowe.

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Sahara. 50 stopni C. Przez piaskowe wydmy pełzną dwie ledwo żywe jaszczurki. Mimo upału jedna z nich ciągnie za pasek wielką strzelbę, a druga plecak. Dochodzą do oazy, w środku której stoi stara, kamienna studnia z przybitą drewnianą tabliczką z napisem "czarodziejskie źródełko". Jaszczurki wpatrują się przez chwilę w arabski tekst:
- Napluję do środka - mówi ta ze strzelbą.
- Ku*wa, Józek - złości się druga - nie wystarczy ci, że rano nasrałeś do lampy Alladyna?

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

W XI wieku Arabowie wynaleźli prezerwatywę, wkładając penisa w jelito grube owcy.
W XIX wieku Francuzi znacząco udoskonalili ten wynalazek,poprzez uprzednie wyjęcie jelita grubego z owcy.

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

W metrze:
- Halo, halo, zapomniał pan walizki!
- Allach akbar!

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Jedzie Arab na wielbłądzie już trzeci dzień, obok niego ledwo biegnie żona, widać ze już nie daje rady. W pewnym momencie Arab zatrzymuje się i mówi do żony:
- Wracaj do domu i przynieś flamaster
Żona patrzy na niego zdumiona, no, ale przecież nie zaprotestuje... Minęło 6 dni żona, ledwo rusza nogami, skrajnie wycieńczona wraca z flamastrem. Podaje go mężowi, na co on:
- Namaluj mi na plecach szachownice!
Żona patrzy na niego jak na wariata, ale bez szemrania wykonała polecenie. Gdy już skończyła mąż do niej:
- A teraz podrap mnie w C4!

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Lekcja religii w szkole. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie.
- Wiecie, że Arabowie mogą mieć kilka żon? To się nazywa poligamia. Natomiast chrześcijanie mają tylko jedną żonę. A to się nazywa... Może ktoś z Was wie?
W klasie cisza, nikt nie podnosi ręki.
- To się nazywa - podpowiada ksiądz - mono... mono...
Jaś podnosi w górę rączkę:
- Monotonia!

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Po pustyni idzie płetwonurek ubrany w akwalung, płetwy, żar leje się z nieba. Spotyka Araba na wielbłądzie:
- Przepraszam, do morza daleko?
- Ponad 200 km - mówi Arab.
- No, ładnie, ale plażę to żeście odpierniczyli!

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Jedzie dwóch Arabów autem. Jeden mówi do drugiego:
- Wysadź mnie pod ambasadą!

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

Arab zbłądził w Rzymie w okolice placu Św. Piotra. Usłyszał kazanie papieża:
- Tylko eksplozja dobra może odmienić świat - zaapelował papież.
- Eksplozja? Dobra! - rozpromienił się Arab.

Stały link Udostepnij Stały link Stały link

  • 1